Poszlam dzis na cwiczenia (brawo!), nie poszlam dzis na hiszpanski (geniusz!), nie poszlam dzis na wyklad (a czy kiedykolwiek na nim bylas?). Poszlam za to na rajd po galeriach z zona mego landlorda. Jezujakietociekawe.
A w ogole to zastanawiam sie czy nie moznaby zaskarzyc H&Mu, bo ich 'brokatowy' lakier nijak nie chce opuscic mych paznokci, czuje sie niczym pani sklepowa w mym wiejskim warzywniaku.
Zeby ukarac H&M (albo dopracowac moj nowy image) zakupilam sobie dzis pidzamke a la Carrie Bradshaw

...i pidzamke a la Balbina
Chcac dac upust mojemu uduchowieniu zakupilam ten mikroskopijny acz urzekajacy:
I oddalam sie temu co lubie najbardziej:
Najpyszniejsza bidokolacja: kasza z grzybami! risotto to dupa w porownaniu z tym arcydzielem...
1 comments:
Chyba wolę te Balbinkowe pidżamki, są megawygodne, jeszcze ciepłe kapciuchy. I szlafmyca.
Skąd ja znam to niechodzenie na wykłady? Ach tak, z autopsji :P
A ten lakier jest super, nie zmywaj go nawet :P
Prześlij komentarz