1/03/2012

Moj tydzien jest taki emocjonujacy, a mamy tylko wtorek, ze az boje sie co bedzie dalej! sarkazm.
Poszlam dzis na cwiczenia (brawo!), nie poszlam dzis na hiszpanski (geniusz!), nie poszlam dzis na wyklad (a czy kiedykolwiek na nim bylas?). Poszlam za to na rajd po galeriach z zona mego landlorda. Jezujakietociekawe.

A w ogole to zastanawiam sie czy nie moznaby zaskarzyc H&Mu, bo ich 'brokatowy' lakier nijak nie chce opuscic mych paznokci, czuje sie niczym pani sklepowa w mym wiejskim warzywniaku.


Zeby ukarac H&M (albo dopracowac moj nowy image) zakupilam sobie dzis pidzamke a la Carrie Bradshaw




...i pidzamke a la Balbina



Chcac dac upust mojemu uduchowieniu zakupilam ten mikroskopijny acz urzekajacy:




I oddalam sie temu co lubie najbardziej:




Najpyszniejsza bidokolacja: kasza z grzybami! risotto to dupa w porownaniu z tym arcydzielem...

1 comments:

Potworek pisze...

Chyba wolę te Balbinkowe pidżamki, są megawygodne, jeszcze ciepłe kapciuchy. I szlafmyca.
Skąd ja znam to niechodzenie na wykłady? Ach tak, z autopsji :P
A ten lakier jest super, nie zmywaj go nawet :P