… od jakiegos czasu nie pisalam. Przykro mi, ale mimo nawalu ciuchow nie mam fotografa, a poki co mowie NIE zdjeciom ‘lustra’. Zatem dzis bedzie tak tylko, ze zycie jest piekne mimo nudnej nauczycielki wloskiego, faceta, ktory zajmuje sie przede wszystkim egazminami, i babysittowaniem w ten weekend;)
Generalnie to odkad wrocilam po Swietach zycie bylo intensywniejsze…
Imprezowalysmy. Z ostatniej imprezy zapamietam tylko: nigdy nie zamawiaj drinka, tylko dlatego, ze brala go osoba przed Toba (i nie badz podniecona faktem, ze drink ten sklada sie glownie z samego alkoholu), nie zostawiaj kolezanek na parkiecie i nie idz ‘zadzwonic’, zapewne odnjadziesz sie stojaca na schodach i piszaca sms’a ‘are you somewhere near le banque, i might have lost my friends’, mozesz tez stracic znajomych mowiac im, ze nie masz zamiaru konczyc imprezy o 3!
zwiedzalysmy tez rozne wloskie miasteczka. zapamietac: naladuj baterie do aparatu!
generalnie zycie biednych au pairek nie obywa sie bez McDo… Gdzie indziej mozemy rozgrzac sie za 1euro? Spedzic piatkowy wieczor korzystajac z darmowego wi-fi -szukajac prawie darmowych biletow roznorakich? O ukrywaniu alkoholu w soku pomaranczowym nie wspominajac.
w tygodniu trzeba co prawda ciezko pracowac…
i wcinac to ‘paskudne’ wloskie jedzenie;-)
Ale potem przychodzi niedziela i mozna znow pojsc do zamku obejrzec Piete Michala Aniola i zapomniec na chwile o bolu glowy, potocznie nazywanym kacem. Tak, zdjecie powyzej prezentuje osobnika, ktory nie dosc, ze zostal wywalony z lozka o 12.00, to jeszcze wreczono mu przewodnik po Mediolanie w znienawidzonym w francuskim i kazano ogladac obrazy, rzezby, meble, mumie… Balbinowy kac zostal skutecznie nieuwieczniony na zdjeciach;-)
Kolejna audycja wkrotce;-) Ide dalej sluchac Miki i spelniac marzenia!













